2011 grudzień 2012 styczeń luty maj
semper-idemyzojamidianargonautkaanetczarownicasstefanialilithseentia

11.

czwartek, 29.grudnia.2011, 20:16
Fap tiem - spotkałyśmy (a raczej Mojmira przedstawiła nas) naprawdę miłego maga (cholera, kojarzy mi się to z tandetnymi sztuczkami). Starszy pan, siwy, z krótko przystrzyżoną bródką. Miły, kulturalny i diabelnie symaptyczny. Niestety Mojmira nie chce mnie oddać pod jego opiekę. Założę się, że traktowanoby mnie o wiele lepiej niż obecnie. :'(
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: agata

10.

wtorek, 27.grudnia.2011, 20:47
Udało się! Pierwszy raz w życiu wyszła mi pieprzona klątwa! Awesome! D<

Jestem mistrzem rzucania klątw! Fuck yeah!




I tak nie dostanę podwyżki :'(
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: agata

9.

poniedziałek, 19.grudnia.2011, 20:45
Nastały ciężkie czasy. Ludzie chcą przywoływać duchy świąt, wróżyć i kupować jakieś eliksiry czy inne świateczne ciasteczka. Do tego Mojmira zatrudniła nas do sprzątania swojego domu. Pomyłka totalna. Na szczęście Kaśka umie się teleportować - biedna musiałaby zasuwać ze swojej mieściny aż do Wrocławia kilka godzin. A tak? Pstryk i jest już na miejscu.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: agata

8.

poniedziałek, 12.grudnia.2011, 18:31
Bez jaj, chyba coś jest nie tak. Za cholerę nie idzie mi na lekcjach teleportacji, nie wiem o co chodzi, do tej pory nie było przecież żadnych problemów. Jak tak dalej pójdzie, to wywalą mnie z grupy zaawansowanej. Mojmira chyba nadal  się wścieka. Dzisiaj rano znalazłam w wannie hodowlę pieprzonych ślimaków. Zasrana starucha. 
Nie wspomnę, że spędziłam cudowny dzień praktykując egzorcyzmy na postrzelonej nastolatce. Nie dość, że jak na mój gust połowie populacji gimnazjalistek przydałyby się egzorcyzmy... Mniejsza o to. Pozdro dla Julki z Pruszkowa, jak będziesz się gorzej czuła, to daj znać, ale myślę, że wszystko powinno byc już okej.

Kasia
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: kasia

7.

poniedziałek, 12.grudnia.2011, 11:33
Mojmira jest naprawdę zabawną kobietą. Jej poczucie humoru jest tak wygórowane, że mój umysł go nie ogarnia. Nie gadałam jeszcze z Kaśką, ale ja przeżyłam w nocy istny dramat. Założę się, że i ją spotkała jakaś przykrość.

Jakieś koszmary, których nie mogę teraz przywołać do pamięci. Wiem, że się szamotałam - kołdra z poduszkami leżały na podłodze. I potwornie się bałam - kiedy mnie obudzono, serce bolało mnie tak mocno, że ból promieniował na rękę. Prawie zawał. A wszystko dlatego, że napuściła na mnie alpa. Nie rozmawiałam z nią o tym. Nie wiem, od czego zacząć. Za t wiem, że nie miałą mnie zabić, bo tylko wpuściła w mój krwiobieg tę obrzydliwą sybstacnje, no i wybudziłą mnie słowami "Pozdrowienia od Mojmiry". Nie mogłam się uspokoić. Ba, nawet nie mogłam ponownie zasnąć, tak byłam poruszona. Muszę podskoczyć do Maphee - może użyczy mi jednego ze swoich łapaczy snów. Wiem, że alpy nie mogą ich tykać i to je odstrasza. Znaczy jak szaman go poświęci i te sprawy. Ja jebie.

To już nie jest śmieszne! D<
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: agata

6.

niedziela, 11.grudnia.2011, 21:17
Wiecie jakie to uczucie, kiedy ktoś dzwoni w środku nocy? A znacie to uczucie, kiedy tym kimś okazuje się Wasza wściekła (jak byk na korridzie) mentorka, nauczycielka, prawie-babcia? I każe Wam zameldować się u niej w te pędy, bo jak nie to poznamy piekło od środka?

Jeśli tak, to współczuję, bo wiem, co przeżywacie.

Wczoraj tak było. Po 3 w nocy zadzwoniła do mnie i kazała się stawić u siebie za nie więcej jak 5 minut. A przecież przy dobrych wiatrach zajmuje to nie mniej jak pół godziny. Ale była tak wściekła, że zdażyłam wrzucić na siebie kurtkę i buty. Chwyciłam za kluczyki do samochodu i gnałam na złamanie karku. Kiedy weszłam do jej mieszkania, Kaśka - też w piżamie i płaszczu - już tam na mnie czekała. Stała pod ścianą, jak na egzekucji. Istynktownie cofnęłam się do tyłu, ale Mojmira była szybsza. Złapała mnie za chabety i rzuciła o ściane. Dosłownie rzuciła. Lecąc przez pokój zauważyłam Dankę. Była przerażona. Potem Mojmira zaczęła krzyczeć. Chociaż to nie jest najlepsze określenie. Ona wypowiada się w taki wynoisły i oschły sposób, że czujesz się jak gówno. Dosłownie zaczynasz żałować, że żyjesz. Masz ochotę popełnić rytualne samobójstwo w ramach odpokutowania. A i tak umierając wiedziałbyś, że to nie wystarczy. To było przygnębiające. A wiecie, za co nam się oberwało? Za bloga. Za to, że się reklamujemy jak zwykłe dziwki, że w ogóle mamy czelność o tym pisać. Bo przecież to wszystko jest jedną wielką tajemnicą. I jeśli to się wyda, to będzie przejebane, jakbyśmy miały za mało problemów z łowcami. Matko. Aż się popłakałam, tak źle się czułam.

Obie wyraziłyśmy skruchę i poprzysięgłyśmy obietnicę poprawy. Ponad to wytłumaczyłyśmy, że nikt przecież w dzisiejszych czasach nie będzie brał tego bloga na poważnie i ludzie odbiorą to na żarty. Nie chciała tego słuchać. Wygoniła nas do domu, rzucając przy tym klątwę. Czego nie dotknęłam to się psuło - tak więc samochód padł jak tylko chwyciłam za klamkę, telefon rozpadł mi się w rękach (chciałam dzwonić po siostrę), a automat z biletami przestał nagle działać. Kiedy dotarłam do domu (jestem chora, kto normlany w środku nocy paraduje w cienkiej piżamie, baletkach i płaszczu?), niczego nie dotykałam. Nie miałam zamiaru psuć całego sprzętu elektronicznego.

Wiem za to, że mylog nie działał cały zasrany dzień. Moja siostra stwierdziła, że to moja wina. Że Mojmira złożyczyła, etc. Nie wiem, ale skoro klątwa została ściągnęta i mogę już bez obaw przebywać w pobliżu elektroniki wszelkiego rodzaju, a Mojmira wydaje się być udobruchana (pozwoliła nam nawet kontynuować bloga), to coś w tym musi być. Ale nie wiem co ona takiego narobiła, więc z góry najmocniej przepraszam.

I nie, nie mam prawa jazdy. Na szczęście nigdzie nie spotkałam policji. Bo pewnie pokazaliby mój pościg w telewizji.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: agata

5.

sobota, 10.grudnia.2011, 01:00
Przykro mi, ale skończył się dzień dobroci dla czarownic i łowców. Koniec z warzeniem eliksiru na kaca. Najpierw bimber, teraz wino... Jutro, a właściwie dziś, się przekonamy, czy "klaca nie maszpoki nie mieszasz alko". To będzie bolesne.

Kasia
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: kasia

4.

piątek, 9.grudnia.2011, 21:44
Siostra poczęstowała mnie litrową butelką wina. Jest naprawdę dobre. Drugi kieliszek, a ja już lewituje pod sufitem. Dobrze, że trylko Młoda jest w domu, bo rodzina lubi dramatyzować, jak nie kontroluję swoich pseudo-zdolności.

I nie chcę być niemiła. Czy robić sobie antyreklamy. Ale uwierzcie mi - te wszystkie eliksiry miłości i inne gówniane ciasteczka - nie działają. Wiem, bo sama sprawdzałam :'( So deal with love yourself D<

Agata
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: agata

3.

piątek, 9.grudnia.2011, 18:00
Agata przypomniała mi własnie, że dzisiaj pełnia. Od razu nabrałam ochoty na mały spacerek przy świetle księżyca. Nie ma nic lepszego na poprawę humoru, niż randez vous z wilkołakiem. Idę do lasu <3

Kasia
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: kasia

2.

piątek, 9.grudnia.2011, 17:04
Żeby nie było, że i ja się opieprzam jak Mojmira, która tylko palcem wskazuje gdzie pójść, kogo zabić i co przynieść. 

Blogową działalność miałyśmy rozpocząć już jakiś czas temu, ale na samym chceniu utknęłyśmy. Zresztą jak to zawsze w zwyczaju mamy. Ale nie moja wina, że ta stara dziwaczka wynajduje zadania z dupy wzięte. Idę o dychę, że prędzej czy później wyśle nas w zaświaty czy inne równoległe wymiary.

I odnoszę wrażenie, że ocieramy się o śmierć cześciej, niż przewiduje to ustawa.

Weźmy na przykład ostatni raz - nawet nie mam pojęcia, co to było. Ale w życiu się tak mocno nie bałam. Nic nie mogło mnie przygotować na COŚ takiego. Ogromna i chaotycznie zbita masa cienia, śmieci, jakiejś negatywnej energii i innego morderczego syfu. Z metrowymi kłami, rozwijającym 100km/h w ciągu 3 sekund. Dobra - zmyślam. Ale miał te jebane moce psioniczne! Latały kubły, ławki i nawet samochód! I chyba pierwszy raz w życiu widziałam, jak Kaśka tak szybko biegnie. Prawie zgubiła buty! Teraz z tego się śmieję, ale pewnie gdyby nie Halina (kumpela Mojmiry, w sumie konkurencja), to by nas zdrapywali z chodnika. Ciekawe jakby to ujęli w wiadomościach. Dwie młode kobiety znalazły niewybuch z czasów II wojny światowej? A może porachunki gangów? Jezu.

Dlatego błagam, jeśli nie wiecie jak zabrać się za łóżkowe potwory czy do głowy wpada Wam zajebisty pomysł przyzywania duchów, pomyślcie dwa razy. A jak dalej będziecie chcieli to zrobić, to myślcie tak długo, aż Wam się kurwa odechce! D< Dajcie mi pożyć - tak przynajmniej do maja przyszłego roku. Bo w marcu jest premiera MassEffect 3 i muszę mieć czas, żeby zagrać chociaż z trzy razy.

Agata.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: agata

1.

piątek, 9.grudnia.2011, 15:31
Witajcie!
Po długim namyśle, stwierdziłyśmy z Agatą, że będziemy pisać bloga! Zmusiała nas do tego między innymi Wasza postawa. Tak, moi drodzy. Często bagatelizujecie ciężar naszej pracy, a przecież eksterminacja potworów to nie bułka z masłem.
Ostatni misiąc był fatalny. Ciagle tylko te szkolenia i wyjazdy. Ale sami wiecie, jak to jest. Musimy podnosić kwalifikacje, szczególnie, że ostatnio konkurencja na rynku pracy jest coraz większa. Nie dalej jak w zeszłym tygodniu, uderzamy do Brodnicy, bo przyszło zgłoszenie o jakimś poltergeiscie. Zajeżdżamy na miejsce, a tam, po domem, stoją już cztery wozy. W tym jeden z ekipą śmiesznych dzieciaków, myślących, że pokonają ducha przy pomocy krucyfiksu. Pieprzeni idioci. 
Z kolei wczoraj odwiedziłyśmy Krasnystaw. Na wschodzie zawsze jest jakaś robota. Czasem strzyga, czasem jakiś chcący się zabawić demon... Tym razem trafiłyśmy na młodziutkiego wampira. Jakiś nowonarodzony najwidoczniej, bo rzucał się na wszystko, co miało układ krwionośny, nie wyłączając żylastej staruszki wracającej od gastrologa (fuj!). Trochę szkoda, całkiem był przystojny ten wampir, przynajmniej zanim naszpikowałyśmy go srebrnymi kulami. A propos! Ta robota staje się tak nieopłacalna, że niedługo chyba nie będzie nas stać na odlewanie naboi. Przysięgam, że dostanę nerwicy, jeśli Mojmira każe nam ciąć koszty i używać osinowych, ręcznie dłubanych kołków...
W każdym razie, załatwiłyśmy tego słodkiego wampirka, a to co z niego zostało zakopałyśmy na poświęconej ziemi (przypomnijcie mi, żebym kupiła nowy szpadel). I tak to się robi! Przy okazji odwiedziłyśmy Lublin, ale trochę tam słabo. Warszawa fajniejsza. Towarzystwo też trochę dziwne, ale Agacie nie przeszkadzało i w efekcie rozchorowała się na bimber.
To chyba wszystko na dzisiaj... Pamiętajcie, że jesteśmy najlepsze! Nasza firma zajmuje się waszymi problemami od roku 1739! Jesteśmy nowoczesnym przedsiębiorstwem z tradycją i jeśli macie jakąś sprawę natury nadprzyrodzonej, chętnie się nią zajemiemy. 
Acha, jeszcze jedno. W zabijaniu potworów jesteśmy naprawdę dobre, ale robienie szablonów to nie nasza broszka. Tak więc, na nowy layout musicie chwilkę poczekać. 

Wasza oddana,
Kasia
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: kasia
Przedstawione postacie i zdarzenia są fikcyjne. Jakakolwiek zbieżność‡ osób i nazwisk jest przypadkowa.
Szablon zrobiła Yzoja